Przypadek z córcią

Zaczęło się zupełnym przypadkiem. Pomyślałem, że pali papierosy w łazience. Że pod pozorem prysznica zamknęła się od środka, że dla niepoznaki odkręciła wodę i teraz zwyczajnie pali sobie w tajemnicy przed wszystkimi domownikami. O smarkula jedna! Ale nie ze mną takie numery. Zdradził ją jednostajny szum wody. Woda szumiała jak gdyby córka odkręciła kran prysznicowy i na tym poprzestała. Woda leci sobie i leci niczym nie zmącona, a Gośka stoi zapewne obok kabiny i puszcza beztrosko dymka. Przecież to jasne, że gdyby naprawdę się myła to powinno być słychać nieregularne chlapania, strugi pryskające na drzwi czy bębniące o brodzik. A tymczasem tu nic takiego nie występowało. Był tylko jeden ciągły monotonny szum i nic poza nim.

Nie namyślając się wiele podszedłem ostrożnie pod drzwi łazienki, kucnąłem i nachyliwszy się nisko do podłogi zajrzałem przez kratki wentylacyjne do środka. To co ujrzałem sprawiło, że zdębiałem dosłownie. Kabina prysznicowa rzeczywiście była pusta mimo odkręconej wody lecz Gośka wbrew moim podejrzeniom wcale nie paliła papierosów. Siedziała na sedesie rozebrana zupełnie do naga i z przymkniętymi powiekami oddawała się masturbacji. Patrzyłem osłupiały na jej rękę wsuniętą między nogi, na ruchy palców po kroczu porośniętym rzadkimi jeszcze ale już ciemnymi włoskami. Patrzyłem na resztę gołego ciała, na wciągany spontanicznie brzuch, na pączkujące piersi, na twarz pełną napięcia pomieszanego z rozkoszą i wprost nie mogłem uwierzyć, że to naprawdę moja córka. Że to ta sama Małgosia, która jeszcze rok–dwa lata temu bawiła się lalkami. A teraz...

Przełknąłem ślinę nie wiedząc jak się zachować ani co powiedzieć. Nie byłem zdolny wykonać jakiegokolwiek ruchu. Tkwiłem tak przy kratkach wentylacyjnych niczym przytwierdzony do nich niewidzialnymi więzami i tylko patrzyłem. Patrzyłem do samego końca, aż do momentu, gdy córka wyprężyła na sedesie nagie ciało i przyspieszając ruchy palców szczytowała z przeciągłym jękiem. Co prawda samego jęku nie słyszałem, bo utoną w szumie lejącej się wody ale po ustach otwartych jak u ryby wyrzuconej na brzeg poznałem, że musiała cicho jęczeć. Ach więc to dlatego odkręciła kran. Zagłuszała w ten sposób ewentualne odgłosy swej rozkoszy. Sprytne. Widocznie nie pierwszy raz to robiła.

Po tym incydencie, może to zabrzmi dziwnie, ale czułem coś w rodzaju skrępowania i jednocześnie ekscytacji wobec własnej córki. Są takie chwile w życiu rodzica, gdy ten nagle uświadamia sobie, że jego dziecko przestaje być już dzieckiem, że dotychczasowa dziewczynka przeradza się właśnie w kobietę, a w tym konkretnym przypadku jeden z elementów tego przeradzania rozegrał się na moich oczach. Wystarczyło, że przypomniałem sobie scenę z łazienki, tę obrastającą dopiero cipkę masowaną drobnymi paluszkami i już czułem erekcję. Wstyd się przyznać ale tam wtedy pod drzwiami, kiedy podniosłem się wreszcie z klęczek uświadomiłem sobie, że w spodniach też rozpycha mi się twardy członek. Masakra. Pamiętam, jak strasznie głupio mi się zrobiło. Jakim trzeba być pierdolonym kazirodczym pedofilem abym mieć wzwód na widok własnej córki! Masakra. Mimo to nawet później na drugi dzień nie umiałem nie myśleć o jej nagości. Mogłem się opędzać od tych myśli jak od natrętnych much ale one i tak się zlatywały. Wystarczyło, że córka pojawiła się w zasięgu wzroku, że kręciła się po pokoju albo szła do kuchni i chociaż była w pełni ubrana to wiedząc jak wygląda nago nie umiałem skupić myśli na niczym innym.

Któregoś razu, gdy żona miała na noc do pracy, zajrzałem do pokoju Gosi. Do dziś zastanawiam się czy zajrzałem tam kierowany troską, że mimo późnej pory ona jeszcze nie śpi, czy podświadomie szukałem pretekstu aby do niej zajrzeć. Gosia rzeczywiście nie spała. Siedziała przy biurku odziana w same tylko majtki i krótką podkoszulkę i opierając bosą stopę o krawędź obrotowego fotela pisała coś na otwartym laptopie. Zaciekawiło mnie czy pisze z chłopakiem czy z koleżanką. Może ma chłopaka tylko trzyma to w tajemnicy? Może dochodzi między nimi do czegoś więcej niż tylko pisania skoro się już smarkula masturbuje?

– Nie za długo siedzisz? Już noc – przypomniałem wchodząc do jej pokoju.
– Oj tato...
– Co oj tato. Wiesz która jest godzina?
– Przecież jutro sobota. Nie muszę wstawać rano do szkoły.
– Sobota nie sobota ale wyspać się trzeba. – Pochyliłem się i uniosłem róg kołdry. – No już do wyrka. Nie rób takiej uciemiężonej miny tylko spać.

Zwlekała jeszcze chwilę w międzyczasie wystukując szybko na klawiaturze słowa pożegnania i zgasiwszy komputer niechętnie podniosła się zza biurka. Naburmuszona twarz paradoksalnie tylko dodawała jej uroku, gdy szła boso ku mnie mając na sobie majteczki i koszulkę. Zarys piersiątek pod cienkim materiałem wywołał znajome mrowienie w kroczu, bo przecież wiedziałem już jak te piersiątka wyglądają bez okrycia.

– A buzi tatusiowi na dobranoc? – Nastawiłem policzek i sekundę później poczułem na nim całuska. Też zapragnąłem ją pocałować ale czy to przez jej ruch głową, czy może z innych względów, jakoś tak niefortunnie wypadło, że moje usta wylądowały niemal na jej ustach. Cofnęła głowę ale udałem, że nie widzę jej chwilowego zmieszania.

– No kładź się – ponagliłem tym samym tonem co poprzednio. – Czekasz na specjalne zaproszenie czy co?

Wślizgnęła się miękko do pościeli. A ja zamiast życzyć jej dobrej nocki i wyjść zostawiając ją samą, to przysiadłem nieoczekiwanie na brzegu łóżka. Przysiadłem zupełnie nie wiedząc co dalej. Czułem, że jako rodzic powinienem poruszyć temat… No wiadomo jaki. Początkowo planowałem zrzucić ten obowiązek na żonę, w końcu to matki uświadamiają córki, ale zwyczajnie wstydziłem się przyznać do podglądania Małgośki. Musiałem to jakoś sam załatwić. Tylko nie bardzo wiedziałem jak.

– Tato, coś się stało? – Małgosia wpatrzyła się we mnie pytająco zaintrygowana przedłużająca się ciszą.
– Chyba tak – odparłem po chwili. – Widzisz... Ja wiem, że dojrzewasz, że zaczynasz mieć swoje potrzeby... także te... no wiesz. – Tu wykonałem jakiś nieokreślony gest ręką. – Zdaję sobie sprawę, że dziewczęta w twoim wieku już... no sama rozumiesz.
– Nie rozumiem. – Młodziutka twarz wyrażała totalne zdezorientowanie. Patrzyła mi w oczy przeskakując śmiesznie wzrokiem z mego lewego oka do prawego i z powrotem.
– Małgosiu. – Nabrałem powietrza. – Od dawna się masturbujesz?
Jej oczka momentalnie znieruchomiały.
– Wiem, że... – ciągnąłem dalej speszony chyba nie mniej niż ona sama. – Że rozmowę uświadamiającą powinna przeprowadzić z tobą mama ale uznałem, że lepiej nie wtajemniczać ją w to co widziałem.
– Co widziałeś? – Oczy prawie wyszły jej z orbit.
– No… To co robiłaś w łazience przed prysznicem – przyznał otwarcie. – Masturbowałaś się. Na sedesie. Naga.

Ponad czterdzieści lat żyję na tym dziwnym świecie ale jeszcze nie widziałem, by komuś policzki tak szybko pokryły się tak intensywnym rumieńcem. Małgosia gwałtownie odwróciła się na bok i zawstydzona ukryła twarz w poduszce. Teraz nawet czubki uszu zrobiły jej się czerwone.

– Spokojnie Gosieńko. – Położyłem dłoń na jej ramieniu ale strząsnęła ją nerwowo. – Nie wstydź się. To normalne w twoim wieku.
– Podglądałeś mnie! – syknęła nie odrywając twarzy od poduszki.
– Nigdy w życiu – skłamałem. – Zajrzałem tylko na ułamek sekundy, bo myślałem, że znowu palisz. Musiałem. Kiedyś przyłapałem cię z papierosem na balkonie, pamiętasz? – Zawiesiłem głos czekając na potwierdzenie ale nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Ciągnąłem zatem dalej. – Jak tylko się upewniłem, że wszystko jest okej, że nie palisz jednak, to natychmiast odszedłem. To był wyraz troski o ciebie. Przecież gdybym chciał mógłbym tam wejść do łazienki i przerwać ci… no wiesz co przerwać. A jednak nie zrobiłem tego. Szanuję cię.
– Tak szanujesz, że musiałeś się pogapić.
– Małgoś, nie tym tonem do mnie! – zareagowałem ostrzej. – Powtarzam, nie gapiłem się. Tylko zajrzałem na moment.
– Ale widziałeś mnie nago. – Jeszcze mocniej wtuliła policzki w miękkość poduszki.
– No i cóż takiego strasznego? Jestem twoim ojcem. Od mała widzę cię nago. Myślisz, że nie zmieniałem ci pieluch?
Odkryła twarz i przeszyła mnie spojrzeniem.
– Nie noszę już pieluch – stwierdziła chłodno.
– I bardzo słusznie. Jesteś już nastolatką. W twoim wieku byłoby to cokolwiek dziwaczne. – Rozciągnąłem usta w sztucznej wesołości ale nie odpowiedziała uśmiechem. – Poza tym masz piękne ciało. Naprawdę.
Nie ośmieliła się zaprotestować gdy odkrywałem z niej kołdrę. Jedynie spięła się czując mój dotyk w okolicach talii. I kolana się zwarły po tym jak zsunąłem dłoń nieco niżej.
– Nie musisz się mnie wstydzić – szeptałem dostając się palcami na wewnętrzną stronę uda. – Przecież jestem twoim ojcem.
Przyjemnie było kciukiem otrzeć niby przypadkiem o spód dziewczęcych majtek. Gosia poruszyła się niespokojnie. Poruszyła jeszcze raz gdy znowu to zrobiłem.
– Tato...
– Naprawdę jesteś piękna. – Udawałem, że nie widzę rosnącego zażenowania córki ani jej zwieranych kolan. Czułem erekcję pod spodniami. – Gdybym był malarzem namalowałbym twój akt. Piękny akt twego pięknego ciała.
– Tato, co robisz? – Patrzyła zlękniona jak ujmuję po obu stronach za gumkę od majtek. – Tato!
– Chcę tylko podziwiać twoją piękność. – Majtki zjechały w dół po nogach odsłaniając intymne włoski. – To nic złego. Piękniejszy od artystycznego aktu malarskiego jest tylko widok nagości na żywo. Taki jak teraz. Pozwól mi podziwiać cię.

Wyplątałem materiał z bosych stópek i trochę na siłę rozwarłem dziewczęce kolana. Członek omal nie rozerwał mi dżinsów gdy z bliska wpatrzyłem się w podniecającą dziewiczą intymność. Gosia unosiła się na łokciach lecz policzki zamiast dawnej purpury miała teraz trochę jakby przybladłe.

– Tylko podziwiam – ubiegłem ją gdy już otwierała usta by się odezwać. – Nie ma w tym nic niewłaściwego. Każdy ojciec cieszy się z piękna swoich dzieci. Ja też cieszę się tobą. Pokażesz resztę swoich skarbów?

Nie czekając na przyzwolenie po prostu zadarłem jej koszulkę wysoko pod brodę odsłaniając pączkujące piersiątka i zmusiłem by uniosła ręce i umożliwiła mi przewleczenie materiału przez głowę i ramiona. Teraz nie miała już nic na sobie. Leżała przede mną rozebrana całkiem do naga kuląc się i krzyżując łokcie na rosnącym dopiero biuście.

– Nie zasłaniaj się – powtarzałem łapiąc za nadgarstki i cierpliwie odciągając je na boki.

Nie mogłem oprzeć się pokusie by nie pochylić się i nie spróbować smaku jednego z tych młodziutkich sutków. Co ciekawe, kiedy go ssałem słuchając przyśpieszonego nagle oddechu córki, poczułem jak on twardnieje w mych ustach. Wokół drugiego sutka wodziłem opuszką palca i też nie musiałem długo czekać na podobną reakcję. Czasem przyłożyłem ucho do klatki piersiowej i słyszałem jak gosine serduszko bije mocno. Całowałem na przemian oba piersiątka i piąłem się gorącymi wargami w górę, na szyję, na brodę i jeszcze wyżej aż na wąskie usteczka. Gosia spróbowała odwrócić głowę ale powstrzymałem ją. W następnej chwili zesztywniała gdy językiem dostałem się do wnętrza jej buzi i zacząłem zwiedzać podniebienie. Odzyskała zdolność ruchu dopiero gdy poniżej wsunąłem rękę między smukłe uda. Jak poprzednio ścisnęła je wstydliwie unieruchamiając mą dłoń ale nie obchodziło mnie to zbtrnio. Pochłonięty gorączką całowania pragnąłem zwiedzić wargami każdy centymetr tego młodego ciałka. Znowu moje usta zjechały szyję, na piersi, na brzuch, na pępek i jeszcze niżej między nogi, gdzie po krótkiej szamotaninie przylgnąłem wreszcie wargami wprost do cipki. Gosia gwałtownie wyprężyła się całą w łuk unosząc biodra wysoko nad pościel. I tkwiła w takiej pozycji dysząc ciężko podczas gdy ja lizałem coraz zachłanniej dziewiczą szparkę. Niekiedy pomagałem sobie palcami przytrzymując wargi sromowe rozwarte szeroko na boki i znęcałem się językiem nad bezbronną łechtaczką co wyzwalało głośne postękiwania dziewczyny. Czułem smak jej śluzu. Nawet nie wiem w którym momencie moje ręce same uwolniły członka spod dżinsów. Po prostu kiedy się kładłem na dziewczęcym łóżku tuż obok córki, kiedy mówiłem coś o pozycji 69 biorąc Gosię w ramiona by ułożyć jej drobne nagie ciało na swoim torsie ale w odwrotny sposób, tzn. aby jej podbrzusze znalazło się tuż nad moją twarzą, a za to jej twarz powędrowała nad me krocze, to sam byłem zaskoczony, że pas i spodnie mam już odpięte a z otwartego rozporka kutas stoi na baczność niczym żołnierz carskiej armii. Dawno nie miałem tak mocnego wzwodu. Ba, zdarzało się, że z żoną miewałem trudności z erekcją co wyrozumiała małżonka tłumaczyła średnim wiekiem. Ale teraz z Gosią nie było mowy o żadnych trudnościach. Uniosłem biodra chcąc dosięgnąć penisem dziewczęcej twarzy ale Gosia odruchowo cofnęła głowę.

– Poliż go – poprosiłem.

Musiałem jeszcze dwukrotnie ponowić prośbę zanim zdecydowała się wysunąć język i ostrożnie samym koniuszkiem musnąć po czerwonej żołędzi. Aż dreszcz rozkoszy mnie przeszedł.

– Jeszcze – powtarzałem. – Otwórz usta i weź go do buzi. Nie bój się. To będzie przyjemne dla nas obojga. Ty będziesz mi ssać, a ja będę ci lizał cipkę.

Bez wahania przylgnąłem wargami do warg sromowych tuż nad sobą. Cudownie było czuć językiem młodziutką łechtaczkę. Gosia aż sapnęła głośno, a po chwili ja także sapnąłem poczuwszy ciepło na członku. Cudowne ciepło, gdy właśnie obejmowała go ustami. Serce waliło mi jak oszalałe, krew pulsowała w skroniach, a kutas – choć to chyba wbrew prawom biologii – stwardniał mi jak stal. Przypomniałem sobie swój pierwszy raz z dziewczyną. Mieliśmy wtedy po 17 lat. W tamtej chwili też miałem tak niesamowicie twardego jak teraz. Wstyd się przyznać ale skończyłem przedwcześnie nie zdążywszy nawet dobrze wsadzić. Wystarczyło, że otarłem żołędzią o damskie krocze, a już długa struga spermy stygła na czarnych gęstych włosach łonowych. Za moich czasów nie było jeszcze mody na golenie. Teraz, gdy mój członek tkwił w ustach córki czułem, że fala orgazmu wzbiera z podobną szybkością. Wystarczyło, że parokrotnie poruszyła buzią, że przeciągnęła językiem raz i drugi, a już krztusiła się i kasłała plując spermą.

Nie dała mi dokończyć lizania. Spanikowana zeszła ze mnie natychmiast i wierzchem dłoni starała się zetrzeć nasienie z ust i brody ale tylko rozmazała wszystko po policzkach.

– Pierwszy raz zawsze jest trochę szokujący – powiedziałem nie bardzo wiedząc co mówić. Patrzyłem na smukłą przestraszoną twarzyczkę lśniącą od intymnej wilgoci i chyba sam też byłem troszkę przerażony. Kiedy wchodziłem do jej pokoju nie planowałem tego wszystkiego. Przysięgam. To jakoś tak samo się stało, spontanicznie. – Tylko nie mów nic mamie, dobrze? To będzie taka nasza mała tajemnica.
Dodał/a: wokamgnieniu w dniu 2-02-2020 - czytano 12812 razy.
Słowa kluczowe: córka ojciec seks kazirodztwo


Komentarze (2)

anonimdnia 2020-03-01 19:06:53.

pisz dalej pls

anonim dnia 2020-03-20 14:03:26.

Pisz dalej!


Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Przypadek z córcią"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)