Perypetie rodzinne cz. 3

Taszcząc swoje bagaże, wraz z siostrą przekroczyłem próg domostwa. Od razu w nozdrza uderzył mnie zapach bliżej niezidentyfikowanej woni, która mimo swojej tajemniczości była również pociągająca. Rzuciłem torbę na podłogę i rozejrzałem się wokoło. Wystrój wnętrza był przyjemny dla oka, a dodatkowo dawał domownikowi poczucie przytulności. Szczególnie przestronny był salon, w którym spokojnie mogła by się pomieścić wieloletnia rodzina.

Rozglądaliśmy się z siostrą dookoła, badając wzrokiem przestrzeń, w której przyjdzie nam spędzić najbliższe trzy tygodnie. Dom zrobił na nas ogromne wrażenie, nie mogliśmy otrząsnąć się z szoku, jaki na nas wywarł. Miałem niejakie przeczucie, że to ów tajemniczy zapach podsyca nasze zmysły i sprawiając, że z tak uważnie obserwujemy wnętrze domu. Ciocia uśmiechnęła się tylko i zawołała:
– Kochani, przyjechaliśmy!
Usłyszeliśmy tupot stop, który wyraźnie przybierał na sile. Ktoś zbiegał po schodach. Po chwili wypadły na przeciwko nas dwie postaci – chłopak i dziewczyna. Zacząłem się im przyglądać, oni zresztą także wpatrywali się we mnie z ciekawością. Pierwsze, co uderzyło mnie w oczy, to kolor ich skóry. Oboje mieli skóry w odcieniu czekolady. Następnie przyjrzałem się każdemu z osobna. Chłopak, nieco wyższy od dziewczyny, obdarzył mnie szerokim uśmiechem, a jego białe zęby zdawały się błyszczeć. Miał krotką grzywkę i brązowe oczy. Był ubrany w nieco postrzępione szorty (zapewne jakiś krzyk mody) i koszulkę z Hanem Solo. Serdecznie wyciągnął do mnie dłoń:
– Cześć, jestem Liam – powiedział. Nie spodziewałem się, że będzie się tak płynnie posługiwał polszczyzną. Otrząsnąłem się jednak z zaskoczenia i podaliśmy sobie dłonie, po czym się przedstawiłem. Liam wydawał się być szalenie sympatycznym gościem.

Obok mnie siostra przyglądała się dziewczynie, która również z ciekawością spoglądała na Laurę. Wreszcie odezwała się pierwsza:
– Chloe jestem – uśmiechnęła się przyjaźnie i wyciągnęła ręce do przodu w zachęcającym geście. Moja siostrzyczka, zapewne obawiając się kolejnego niegrzecznego pocałunku z dziewczyną, przytuliła Chloe. Ja w tym czasie z rosnącym podnieceniem przyglądałem się nowo poznałem dziewczynie. Co tu dużo mówić, walorami z pewnością dorównywała mojej siostrze. Miała piękne, niebieskie oczy i pełne usta. Była ubrana w koszulkę i miniszorty (takie, które ledwo zakrywają pośladki, nazwijmy to właśnie tak). Dzięki temu mogłem zobaczyć jej cudowne, ciemne nogi oraz niebagatelnych rozmiarów piersi. W pewnym momencie spojrzała na mnie, a mnie momentalnie przeszył dreszczyk emocji. Z jej oczu bez problemu wyczytałem, iż także nie ma ochoty na zwykłe powitanie. Zbliżyła się i, zarzucając mi ręce na szyję, wpiła się w moje usta. Jej delikatne wargi od pierwszej sekundy przyprawiły mnie o zawroty głowy, a kiedy wsunęła mi język do gardła, totalnie odpłynąłem. Ogarnęło mnie uczucie czystego pożądania, chciałem zedrzeć z siebie i niej ubranie. Przestało mnie obchodzić to, że patrzą się na mnie inni – teraz liczył się tylko gorący pocałunek z Chloe, którą poznałem dwie minuty temu. W czasie, gdy nasze języki odbywały że sobą taniec, mój penis mimowolnie zaczął się podnosić. W końcu stwardniał mi jak skała, a ja zacząłem dyszeć z podniecenia. Niestety wiedziałem, że pocałunek chyli się ku końcowi.

Wreszcie Chloe oderwała się ode mnie, choć zrobiła to, podobnie jak ja, niechętnie. Rozejrzałem się i zobaczyłem Laurę, którą wryło w ziemię. Napotkałem też rozbawione spojrzenie Liama, który najwyraźniej nie był zszokowany zaistniałą sytuacją. Co chwilę posyłał też ukradkowe spojrzenia Laurze, której nagle podłoga wydała się interesująca. Na koniec spostrzegłem postawnego, czarnego mężczyznę, który przyglądał mu się. Podszedł do mnie i uścisnął dłoń.
Uśmiechał się szeroko i najwyraźniej nie był oburzony faktem, że całowałem się z Chloe, zapewne jego córką.
– Pragnę powitać cię Wojciechu w naszym skromnym przybytku. Zowią mnie David, jednakowoż zwać możesz mnie wujkiem, jeśli taka będzie twoja wola.
Poczułem się kompletnie zbity z tropu. Ciocia Amelia zaśmiała się wesoło.
– Musisz zrozumieć Wojtku mowę mojego męża – wyjaśniła. – Uczył się wyłącznie pięknej polszczyzny.
– Tedy uźrzyj żono moja oblubiona – David kontynuował swoją orację – jaka krasna dziewoja zawitała w nasze skromne progi.
Laura zarumieniła się na te słowa. David chciał mówić dalej, ale ciocia go uprzedziła.
– Pójdźcie zanieść rzeczy. Chloe i Liam pokażą wam pokój. My musimy gdzieś wyskoczyć.

Ciocia z Davidem po chwili wyszli z domu. Ruszyliśmy za naszymi krewniakami. Pokój okazał się przytulny. Niestety okazało się również, że chłopaki śpią w innym, niż dziewczyny, co trochę popsuło mi humor. W pokoju czekała na mnie jeszcze jedna niespodzianka – potężny rottweiler leżący na środku. Nazywał się Kikut; nie w wnikałem w genezę tego imienia. Najbliższe pół godziny zajęło mi rozpakowywanie się i inne temu podobne pierdoły. W międzyczasie gadałem z Liamem, który okazał się niezłym towarzyszem do rozmowy. Opowiedział mi w skrócie o swojej rodzinie. Miał 17 lat, a jego siostra, młodsza o dwa lata, była moją rówieśniczką. David miał, podobnie jak ciocia Amelia, 35 lat. Potem zaczął opowiadać o sobie. Okazało się, że podobnie jak ja, interesuje się futbolem. Ponadto, tak jak ja, trenował już od kilku lat. Znaczyło to tyle, że będziemy mieli przynajmniej o czym gadać. W końcu zdecydowałem się zadać mu pytanie, na które wciąż nie znałem jasnej odpowiedzi:
– Stary, powiedz mi, dlaczego widzimy się praktycznie po raz pierwszy w życiu? Z czego wynika?
W pierwszej chwili na twarzy Liama dostrzegłem wahanie, jednakże odparł z uśmiechem:
– Stary, wiem, że to wydaje ci się dziwne, ale z czasem dowiesz się wszystkiego.

Jego zdawkowa odpowiedź nie satysfakcjonowała mnie, ale nie próbowałem drążyć tematu. Liam po chwili zaskoczył mnie propozycją wyskoczenia na basen.
– Gdzie ty tu znajdziesz basen? – spytałem z powątpiewaniem.
– Przekonasz się – odparł zdawkowo i poszedł do pokoju dziewczyn, by także im wysunąć inicjatywę basenu. Na szybko założyłem kąpielówki, kiedy usłyszałem z dołu wołanie, bym się pospieszył. Zbiegłem po schodach. Zastałem tylko Liama.
– Dziewczyny już czekają – wyjaśnił. Wyszliśmy z domu i przeszliśmy po wyłożonej kafelkami ścieżce na tył domu, gdzie moim oczom ukazał się sporych rozmiarów basen. Dalej widać było małą stadninę, a jeszcze dalej roztaczał się potężny las. Dziewczyny już siedziały w wodzie i żywo o czymś dyskutowały. Na nasz widok przestały. Ich ciałka wyglądały kusząco w skąpym bikini. Wskoczyliśmy do wody i pograliśmy chwilę w siatkówkę. W końcu jednak się nam znudziło i wyszliśmy na brzeg. Siadłem na leżaku, kątem oka wciąż obserwując ponętne figurki obydwu dziewczyn. Moja siostrzyczka opatuliła się ręcznikiem, a Chloe zmysłowo rozpuściła włosy, rzucając mi znaczące spojrzenie.
– Co powiecie na wspólne opalanie? – spytała. Nikt nie wyraził sprzeciwu, więc pomysł został domyślnie zaakceptowany. Siedzieliśmy w ciszy, niezdolni, by się odezwać. Ciągle panowało pomiędzy nami wyczuwalne napięcie, którego dotychczas nie udało się pozbyć.

– Zazdroszczę wam chłopaki – powiedziała Chloe w pewnym momencie. – Możecie świecić klatą bez skrępowania, a nasze cycki muszą tkwić w tych pieprzonych ciasnawych stanikach.
– Kto powiedział, że muszą? – odparłem, zanim zdążyłem się powstrzymać. Po minie Chloe widać było, że na taką odpowiedź liczyła.
– Czyli nikomu nie będzie przeszkadzało, jeśli moje cycuszki zaczerpną trochę powietrza.
Liam nie protestował, więc rozpięła stanik i zrzuciła go z ramion. Moim oczom ukazały się dwie jędrne, stożkowate półkule, zakończone różowymi sutkami. Wpatrywałem się w nie jak urzeczony. Musiałem się bardzo powstrzymywać, żeby ich nie wymacać. Napotkałem spojrzenie Chloe i zobaczyłem w jej oczach iskierki podniecenia. Laura patrzyła na to nieco speszona. Zaczęliśmy z Chloe namawiać ją do zdjęcia stanika, ale ona niestety wzbraniała się przed tym.
– Nie mam się czym chwalić – mruknęła. Nieoczekiwanie odezwał się Liam:
– Ja akurat uważam, że masz.
Moja siostrzyczka zaczerwieniła się jak burak, ale słowa Liama przełamały w niej zawstydzenie. Powoli zdjęła stanik odsłaniając nam swoje cycuszki. Były być może nieco mniejsze od cycuszków naszej kuzynki, ale nie można im było odebrać jędrności. Popatrzyła nieśmiało na nasze twarze. Liam próbował ukryć ekscytację, ale niezbyt mu to wychodziło i co chwilę zerkał na obnażone piersi Laury. Ja widziałem jej piersi pierwszy raz od niezapomnianego wieczoru, w trakcie którego szczytowaliśmy razem. Nie starałem się nawet zbytnio ukrywać swojego podekscytowania. Postanowiłem w pełni korzystać z okazji, więc wwiercałem się wzrokiem w dwie pary pięknych cycuszków. Dziewczyny najwyraźniej ty nie przeszkadzało. Z uśmiechem wpatrywały się w moją reakcję. Liam usiłował zachować obojętną minę, ale jego oczy mimowolnie kierowały się w stronę czterech pociągających półkul.

Posiedzieliśmy jeszcze trochę na słońcu, ale w końcu wróciliśmy do domu. Zbliżała się pora obiadu. Po kwadransie do domu wróciła ciocia Amelia z Davidem. Wspólnie zjedliśmy posiłek, podczas którego gadaliśmy na przeróżne tematy. Jak się dowiedziałem, Chloe również skończyła drugą klasę gimnazjum, za to Liam miał za sobą pierwszą klasę liceum. W szczególności chętnie rozmawiał z Laura, która wydawała się nieco onieśmielona. Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę – moja siostra, która w szkole była powszechnie znana i lubiana, przy własnym kuzynie czuła się skrępowana. Widać było, że okazuje jej spore zainteresowanie. Poczułem drobne ukłucie zazdrości, ale nie chciałem wyciągać pochopnych wniosków. W tamtym momencie moją uwagę poświęcałem komu innemu. Chloe nie dawała mi chwili wytchnienia, wciąż prowadząc ze mną dyskusję. Zaskoczyła mnie faktem, iż ona także trenuje piłkę nożną. Wciąż wpatrywała się we mnie cudownymi, niebieskimi oczami. Po posiłku poszedłem do pokoju. Sam nie wiem dlaczego. Być może przytłoczył mnie ogrom wydarzeń ostatnich 2 dni. Trudno było mi uwierzyć, że namiętne pocałunki z ciocią i kuzynką rzeczywiście miały miejsce. Wciąż było wiele pytań, na które nie znałem odpowiedzi. W pewnym momencie do pokoju weszła Chloe.
– Co Wojtek, chowasz się przede mną? – zaśmiała się.
– Nie no, co ty... – burknąłem – Po prostu nie spodziewałem się tego wszystkiego.
Chloe usiadła na łóżku obok mnie.
– Och Wojtku, dzisiaj czeka cię jeszcze sporo wrażeń.

Nie zdążyłem spytać, co konkretnie miała na myśli, bo w tym samym momencie wepchnęła mi język do gardła.

PS. Wszystkie komentarze, a szczególnie uwagi mile widziane. Zapewniam, iż w następnej części akcja się rozkręci :)
Dodał/a: Biały Kruczek w dniu 9-01-2019 - czytano 13058 razy.
Słowa kluczowe: rodzinka


Komentarze (5)

Pawełdnia 2019-01-09 23:50:30.

Bardzo sprawnie budujesz atmosferę i napięcie. Pisz dalej, nie czekaj zbyt długo bo tu wiele osób czeka na rozwój wydarzeń :)

Lucifer4550dnia 2019-01-10 22:55:07.

Zważ nieco na płędy logiczne i to że uciekają ci niekiedy słowa ale ogulnie dobrze się to czyta.

Tajemniczy dnia 2019-01-11 09:45:52.

Pisz dalej, ciekawe opowiadanie

Anonimusdnia 2019-01-20 23:39:31.

Świetne odpowiednie! Nie mogę się doczekać następnej cześci!

Anonimdnia 2019-02-09 20:01:12.

Rewelacyjne opowiadanie, czekam na następną część.


Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Perypetie rodzinne cz. 3"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)