Nieznajomy wybawca (cz.8)

- O kurwa Martyna- jest cała mokra, pragnie mnie tak mocni, jak ja pragnę jej. Jęczę gdy wygina się w łuk i przyciska cycki do mojej klatki piersiowej. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułem i nie wątpię, że chcę to czuć jedynie z Martyną. Jestem w niej ale się nie ruszam. Jeszcze nie. Jestem zbyt blisko stracenia nad sobą kontroli, a przecież chcę, żeby ta chwila trwała jak najdłużej. Wierci się pod mną, pogania mnie, łapie ja za pośladki.
- Kochanie daj mi chwilę. Nie masz pojęcia, jak dobre się teraz czuję, jeszcze nie chcę w tobie dojść.- opieram czoło o jej czoło i staram się uspokoić oddech. Oblizuje dolną wargę.
- Dlaczego nie? Nie możesz mieć zaraz drugiej erekcji? Miałam nadzieję że nie będzie to taka jednorazowa akcja...
Śmieje się, gładzę ustami jej usta.
- Czy ty próbujesz postawić przede mną wyzwanie? Chcesz sprawdzić jak mocno mogę cię pieprzyć i jak szybko mogę stać się znowu twardy, od samego patrzenia na ciebie? Powiedz słowo, a dostaniesz to czego chcesz.- nie odpowiada. Zamiast tego obejmuje mnie i ściska mocniej niż imadło. Nabieram tempa, łapię ją za nogi i przyciskam do materaca, uderzam biodrami w jej biodra. - Tego właśnie chcesz? Kochanie do cholery.... Tak mam cię wziąć? - po tych słowach czuję jak błyskawicznie zbiera się we mnie orgazm. Pieprzę ją jakbym nie miał jej od lat. Pokój wypełniają nasze jęki i odgłos uderzających o siebie ciał.
- Tak! Boże ,,K". Proszę - zamyka oczy i wygina się w łuk, wypycha piersi do góry.
- Martyno dochodzę w tobie. Dochodzę w tej słodkiej cipce. Dochodzimy razem, głośno i dziko. Opadam obok niej. Obejmuję ją w pasie i mocno do siebie przytulam. Czuję jak wali jej serce. Ma wilgotną, błyszczącą od potu skórę. Leżymy tak przez kilka minut, nasze oddechy się synchronizują i powoli uspokajają
- Poczekaj dam coś ci do wytarcia- zakładam bokserki i wychodzę do łazienki. Biorę ręcznik i wracam do łóżka. Wycieram ją pomiędzy nogami. Na widok wypływającej z niej mojej spermy mam ochotę walnąć się w pierś jak jakiś głupia jaskiniowiec. Widzę że wchodząc pod kołdrę tłumi ziewanie. Kładę się na poduszce, Martyna się w moją pierś. Gładzę ją po ręce, jak j zwykle czuję pod palcami gęsią skórkę. Martyna zaczyna cicho mruczeć. Leżymy jeszcze tak przez chwilę po czym oboje zasypiamy.
****
Nie chcę otwierać oczu. Jest mi tak dobrze. Mój policzek na jego skórze. Czuję jego zapach, silne męskie feromony tylko on tak pachnie. Otwieram oczy i patrze na mężczyznę śpiącego obok mnie. Na czole czuję jego oddech, jego nogi sploty się z moim pod kołdrą. Przejeżdżam palcem po tatuażu na ramieniu. Jest przepiękny. Wytatuował sobie kilka rzeczy i cytatów. Patrze na niego ostatni raz i cicho schodzę z łóżka. Zakładam majtki i koszulkę ,,K" i po cichu wychodzę z sypialni. Idę do kuchni gdzie robię dwie kawy. Jedną dla siebie drugą dla ,,K". Patrzę do lodówki i myślę co zrobić na śniadanie. Pada na jajka i bekon. Gdy wykładałam wszystko na talerz ktoś przytulił mnie od tyłu.
- Czemu mnie nie obudziłaś?- zapytał po czym pocałował mnie w szyję.
- Spałeś tak słodko, ze nie miałam serca cię budzić. Wzięłam talerz i postawiłam je na stole. Z szafki wyjęłam dwie szklanki i nalałam soku pomarańczowego. Spojrzałam na ,,K" który cały czas mi się przyglądał.
- Na co czekasz ? Siadaj i jedź- powiedziałam ze śmiechem. Mężczyzna podszedł do mnie, wziął moją twarz w dłonie i pocałował. Pocałunek był delikatny lecz stanowczy. Oderwał się ode mnie na chwilę. Pogładził mnie czule po policzku.
- za co to było ? - zapytałam łapiąc oddech.
- za nic. Miałem wielką ochotę cię pocałować. Gdy to usłyszałam wspiełam się na palce i go pocałowałam. Długo i namietnie. Nasze języki wirowały w szalonym tańcu. Gdy się od siebie odsuneliśmy miałam ochotę na więcej.
-Mam na ciebie wielką ochotę - wyszeptałam mu do ucha. ,,K" wciągnął z sykiem powietrze.
- Wiem skarbie, wiem, ale nie mamy czasu. Jest już 11a muszę iść do pracy.
- Co już 11?! Spóźnie się!
Szybko pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, włosy wysuszyłam i upiełam w koński ogon. Zrobiłam lekki makijaż, ograniczający się do tuszu i szminki. Wybiegłam z łazienki w samej bieliźnie. Po drodze wpadłam na ,,K" dałam mu szybkiego buziaka w usta i pobiegłam do sypialni. Z szafy wyciągnęłam czarną spódniczkę do kolana, na nogi założyłam czarne koturny. Wzięłam torebkę również w tym kolorze. Włożyłam do niej portfel, telefon. Z kuchni wzięłam wodę. Gdy pakowałam napój do torebki do pomieszczenia wszedł ,,K". Ubrany był w cichu z wczoraj.
- przepraszam że muszę tak szybko iść ale mam spotkanie w związku z nową pracą.
-Jasne, nie mam sprawy piękna.- podszedł do mnie i dał buziaka.
- To jak gotowa?
- Tak, chodźmy.
Weszliśmy z mieszkania i każdy poszedł w swoją stronę.
Dodał/a: Compelling w dniu 1-10-2019 - czytano 1102 razy.
Słowa kluczowe: Coś ciekawego


Komentarze (0)


Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Nieznajomy wybawca (cz.8)"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)