Moja niespełniona fantazja.

Wieczór jak każdy, nuda, książka i odrobina wina w kieliszku. Siadam na wyścielonym poduszkami i kocem parapecie i zagłębiam się w lekturze, w głębi mieszkania słychać ciche pomrukiwanie śpiącego kota i szmer radia, w którym słychać głos rozemocjonowanego spikera opowiadającego jakiś suchy dowcip lub dzwoniącego do słuchaczy, którzy zaskoczeni odbierają nagrody z widocznym wzruszeniem w głosie. Nie sądzę żeby i mnie coś zaskakującego zdarzyło się dzisiaj, odkładam książkę i zatapiam usta w prawie pustym już kieliszku, pogrążając się w rozmyślaniach. Nagle dzwonek do drzwi wyrywa mnie z tego przyjemnego odrętwienia, niechętnie wstaje i ubierając rzucone pod oknem kapcie, udaje się do drzwi by sprawdzić kto zakłóca mój spokój. Otwieram i ze zdumienia prawie upuszczam pusty kieliszek na ziemie.
- Piotrek, co Ty tu robisz?- pytam, nie mogąc ukryć zaskoczenia. Przecież miał być na patrolu, rzadko odmawia sobie nocnej zmiany, od dawna wiem, ze policja to priorytet, a czas dla innych to dodatek do tego spełnionego już marzenia aby dostać się do szeregów niebieskiej armii.
- Przepraszam, powinienem zadzwonić, ale chciałem zrobić Ci niespodziankę. Tak dawno nie spędziliśmy wieczoru wspólnie, wiem, ze Cie zaniedbuje, ale sama rozumiesz …
- Tak wiem wiem –przerywam mu- praca jest najważniejsza, musisz spełniać marzenia, ja tez rozwijam się w swojej dziedzinie i kocham to co robie, wiec wiem jak trudno jest oderwać się od tego co sprawia Ci największą przyjemność. Tym bardziej jestem zaskoczona twoja obecnością tutaj-
- Nie cieszysz się?- pyta wyraźnie zasmucony moja reakcja
-Nie, cieszę, cieszę, wejdź- odpowiadam i robię mu miejsce obok siebie by mógł wejść do środka. Wchodzi, a ja czuje zapach jego perfum pomieszanych z zimowym ostrym powietrzem, którym przesiąkła jego kurtka. Nie wiem czy to tęsknota za nim, czy wypite wcześniej procenty, ale czuje przyjemne ukłucie w podbrzuszu, które namawia mnie do złego, kiedy tak patrzę na niego podczas gdy pozbawia się kurtki i ciężkich zimowych butów.
- Wstawię wodę na kawę lub herbatę, co wolisz?- pytam przechodząc obok niego i upajając się widokiem wysportowanego smukłego ciała, włożonego w czarne jeansowe spodnie i granatowy sweter z guzikami ,pod którym widnieje ciemno szary T-shirt. JEST TAKI BOSKI słyszę głos w swojej głowie, ale szybko sprowadzam się na ziemie.
- A może coś mocniejszego? Mam świetne wino, wyrobu mojego dziadka. Spróbujesz?- pyta i podchodzi do mnie z butelką.
- Miło z Twojej strony, grzech nie spróbować, zaraz przyniosę kieliszki i korkociąg- odpowiadam i znikam w kuchni. -Wejdź do pokoju i rozgość się- krzyczę przez drzwi kuchni którymi są zwisające drewniane patyki z kolorowymi wzorami tworzącymi krajobraz wodospadu wśród zielonych drzew.
- Dzięki- słyszę – bardzo ładne mieszkanie, ale chyba to już słyszałaś ode mnie kilka razy – uśmiecham się mimowolnie do siebie i wychodzę z korkociągiem i kieliszkami.
- Chyba się spóźniłem – wskazuje głową na do polowy opróżnioną butelkę wina na stoliku obok okna.
- A, tak. Mały relaks z książka, zawsze biorę wtedy kieliszek wina do lektury. Ale spokojnie- uśmiecham się – nie jestem na tyle zawiana żeby zaszkodził mi jeszcze jeden.
Sprawnie rozprawia się z korkiem i już po chwili delektujemy się słodyczą w płynie, patrząc na siebie i się uśmiechając.
-Stęksniłem się- mówi i znowu zatapia usta w czerwonym płynie
- Aaaaa to stad ta niespodziewana wizyta, umierałeś z tęsknoty za mną – zaczynam się śmiać i biorę spory łyk wina w usta. Musze się znieczulic, jego obecność niesamowicie na mnie działa. Chyba to wyczuł, bo odłożył kieliszek i zbliżył się do mnie podając mi rękę.
-Zatańczymy?- zapytał – jeśli masz jeszcze siłę na taneczne akrobacje-dodał przypominając sobie, ze to nie jest mój pierwszy kieliszek wina tego wieczoru.
-Oczywiście, wino aż tak na mnie nie działa- prychnęłam i odwróciłam się w stronę wieży stereo, aby wyszukać jakąś odpowiednia piosenkę na ten taniec.
-A co działa?- zapytał, a mnie zamurowało, poczułam jak atmosfera gęstnieje z sekundy na sekundę, a w mojej głownie nie znajdowałam żadnej właściwej odpowiedzi wymijającej.
Uśmiechnęłam się tylko i znowu zabrałam się za wyszukiwanie piosenki. Wtedy poczułam jak czyjeś dłonie delikatnie oplatają moje biodra, a czyjeś usta muskają moja szyje, kołysząc mną na boki w rytm jakiejś wolnej piosenki, której nawet nie znałam, a która ewidentnie widniała na playliście mojej wieży stereo. Oddaje się tym pieszczotom i odwracam się w stronę ich autora. Oplatam mu ręce wokół szyi i opieram głowę na jego ramieniu wciąż kołysząc się w takt kojącej wolnej piosenki. Czuje jak jego mięśnie się wyraźnie rozluźniają, a jego uścisk jest ciepły i opiekuńczy. Taki właśnie jest mój Piotrek, kochający, czuły, troskliwy. Czuje jak jego dłonie głaszczą mnie po plecach, a jego usta zbliżają do mojej szyi by tam pozostać choć na chwile. Nagle podnosi głowę i szepcząc mi do ucha mówi : STRASZNIE SIĘ ZA TOBĄ STĘSKNIŁEM SKARBIE, po czym znów zbliża usta do mojej szyi i zaczyna ją lekko całować, skubiąc ją lekko zębami, wie jak to na mnie działa. Podnoszę głowę i nasze oczy spotykają się sprawiając, ze świat nagle przestaje istnieć. Kładę swoja dłoń na jego policzku i delikatnie zjeżdżam palcami w dół na jego usta. Oblizuje lekko swoja dolną wargę, poddając się odurzającemu zapachowi jego skóry pomieszanemu z jego nieziemskimi perfumami. Robię kilka kroków w tył i opieram się o ścianę czekając aż do mnie podejdzie, nie muszę czekać długo, a moje ciało zdaje się mówić JESTEM CAŁA TWOJA. Wpija się w moje usta i powoli i namiętnie całujemy się pieszcząc swoje ciała przez ubrania, jego język jest taki słodki i delikatny. Nagle odrywa się ode mnie i każe mi usiąść na samym brzegu fotela, tak by moje nogi opierały się o ziemie a kolana były zgięte. ROZSZERZ JE prosi seksownym szeptem wprost w moje ucho, a mnie przechodzą dreszcze podniecenia. Najpierw lekko przygryza płatek mojego ucha, a potem zjeżdża językiem do polowy mojej szyi, potem zaczyna mnie całować mocząc ślina moja skore do obojczyka. Następnie zmienia położenie swoich ust i całuje mnie miedzy piersiami schodząc coraz niżejj i nie odrywając wzorku od moich już do granic rozszerzonych źrenic. Kiedy schodzi już na tyle blisko, ze jest ustami przy moim miejscu rozkoszy mija go wprawiając mnie w jeszcze większe podniecenie i zaczyna mnie całować od kostek w górę, potem przechodzi na łydki aż do ud, zatrzymuje się na samym ich początku, najbliżej mojego miejsca rozkoszy i powoli scałowuje każda krople jaka już pokazała się na jej powierzchni. Moje lekkie pomruki sprawiają, ze wie jak wielka przyjemność mi sprawia. Zaczyna delikatnie ją smakować, wolno i z namiętnością wbija we mnie język, na chwile wstrzymuje oddech, czuje jak się w niej porusza, jak jego ślina miesza się z moim nektarem, moje odgłosy zadowolenia są coraz głośniejsze, przymykam oczy oddając się tej rozkoszy, kiedy jestem już na skraju, przestaje. Wstaje, ociera dłonią usta, wyciera chusteczka umazane uda po czym zbliża się do mnie i szepcze mi tuż przy ustach JUŻ MNIEJ JESTEM GŁODNY, ALE WCIĄŻ NIE WYSTARCZAJĄCO NASYCONY. Całuje mnie przeciągle i zabiera na ręce niosąc do sypialni. Kładzie mnie na łóżku i znowu całujemy się namiętnie, wolno, niespiesznie, smakując się z największą tęsknotą. JA TEZ ZA TOBĄ TĘSKNIŁAM, szepcze lekko zamroczona poprzednią sytuacją. Zaczynam go powoli rozbierać i całować jego szyje, klatkę piersiowa i ramiona. Z zadowoleniem poddaje się mojemu dotykowi. Z chodzę aż na brzuch i zaczynam dobierać się mu do spodni, ściągam je oraz bokserki i związując mu najpierw ręce nad głowa zaczynam się bawić jego skarbem. Czuje jak moja najdelikatniejsza pieszczota wywołuje na jego twarzy oznaki przyjemności. Zaczynam delikatnie pieścić go dłońmi, potem dołączam do tego swoje usta i język, ssę go i przygryzam skórę, wprawiając go w niesamowita rozkosz, jęczy i wije się pod moim dotykiem, a ja zwalniam i przyspieszam, daje mu nauczkę za to jak mnie potraktował wcześniej w salonie. Łapczywie zlizuje spermę cieknącą z jego nabrzmiałego skarbu i kiedy czuje ze już ma wybuchnąć fontanna zaspokojenia ,przestaje i jak gdyby nigdy nic odwiązuje go od ram łóżka. Słyszę jego nierównomierny oddech i nagle czuje jak przyciąga mnie do siebie sprawiając, ze kładę się na nim. Obraca nas tak, bym leżała pod nim i stara się wygrzebać kajdanki ze swoich spodni, które leżą gdzieś obok łóżka. PRZYGOTUJ SIĘ NA NIEZAPOMNIANA NOC szepcze, rozbiera mnie i zapina mi ręce nad głową. Nie protestuje, strasznie brakuje mi jego dłoni i pieszczot. Znowu zaczyna mnie całować po szyi tym razem dołącza do tego palec, który wkłada do mojego miejsca rozkoszy : ZNOWU ZGŁODNIAŁEM, NAWET NIE WIESZ JAK CHOLERNIE NA MNIE DZIAŁASZ, mówi z ustami przy mojej szyi i schodzi na piersi cały czas poruszając palcem w moim wnętrzu. Chwyta pierś w swoje usta, ssie i całuje ją a potem liże i zostawia mój sutek lekko mokry od śliny, potem przechodzi na druga pierś i robi to samo, tym razem dokłada do mojego miejsca rozkoszy jeszcze drugi palec. Wije się pod jego dotykiem, a kajdanki stukają o poręcz, kiedy staram się uwolnić spod ich kontroli. Słysząc to znowu posyła mi ten swój uśmiech, który teraz czuje już na podbrzuszu i wyciąga palce z mojego wnętrza. Ostentacyjnie oblizuje je i znika pod kołdrą. Przez chwile nie czuje nic, moje pożądanie wzrasta z każda minuta, bo nie wiem co wymyśli i czym mnie zaskoczy, zniewolona kajdankami i podniecona do granic możliwości czuje nagle jak jego język wbija się we mnie, a jego poczynania nie są już delikatne. Łapczywie spija każda krople ssąc i drażniąc moje miejsce rozkoszy i mówiąc, ze JESTEM JEGO KOKAINA I SMAKUJE JAK CUDOWNY DESER. Moje jęki stają się przeciągłe i coraz silniejsze, w końcu czuje jak odpina mi kajdanki i zaplata nasze ręce a miejsce jego języka zastępuje ON, wchodzi we mnie pewnie i porusza się coraz szybciej, dając mi odpływ o jakim marzyłam. Wyczerpana tyloma orgazmami opadam bezsilnie na poduszki. Czuje, ze on tez już doszedł i kładzie się koło mnie, oplata mnie rękoma, przyciąga do siebie, przytula swoja głowę do mojej szyi, jeszcze muskając mnie ustami co przyjmuje z przyjemnością. Wyczerpana całą nocą zasypiam.
Z tego błogiego stanu sennego wybudza mnie odrętwiała ręka, otwieram oczy, licząc na to, ze pewnie sprawcą tej niedogodności jest Piotrek i chcąc go rozbudzić, a potem kazać się mu przesunąć szturcham go lekko, a raczej wydaje mi się, ze to robię, bo napotykam twarda tafle szkła na swojej drodze. Sycze z bólu i otwieram oczy, przed sobą widzę rozlaną czerwona maź która pokryła już sporą cześć mojej książki i nawet poplamiła gdzieniegdzie koc, przecieram oczy i przyglądam się mojemu mieszkaniu. Wszystko na swoim miejscu, kot wciąż śpi, radio wciąż wydaje odgłosy radosnej tym razem spikerki mówiącej o pogodzie i życzącej miłego dnia, a w sypialni łóżko jest idealnie pościelone. Wracam wiec do salonu by posprzątać bałagan z wczorajszego wieczora. No właśnie wczorajszy wieczór, nie do końca jestem pewna ile w nim było prawdy, a ile marzenia. Sprawdzam telefon i widzę na niej 1 nieodebrana wiadomość, nadawca PIOTREK : CZEŚĆ, WŁAŚNIE WRACAM Z DYŻURU, JESTEM STRASZNIE ZMĘCZONY, MIŁEGO DNIA.
- No tak – myślę sobie.
To była tylko moja niespełniona fantazja.
Dodał/a: SennaMgła w dniu 29-12-2016 - czytano 2528 razy.
Słowa kluczowe: pożądanie namietność on ona senna fantazja


Komentarze (0)

Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Moja niespełniona fantazja."

(pole wymagane)