Miłość nie zna granic cz 1

Z żoną i dziećmi mieszkamy na peryferiach dość dużego miasta blisko teściów, w domku jedno rodzinnym, moja żona ma na imię Jadwiga, jest bardzo zgrabną i urodną kobietą. Wysoka 168 centymetrów wzrostu, smukłej budowy ciała, o pięknych zaokrąglonych piersiach i prześlicznymi areolkami z dużymi sutkami. i zgrabnymi długimi nogami, włosy blond, lekko kręcone, o bardzo namiętnych ustach i zgrabnym nie za dużym nosku.
Ja natomiast mam na imię Roman, średniej budowy ciała 178 wzrostu. Z żoną mamy
troje dzieci, już dorastających, dwie córki i syna, najstarsza córka ma szesnaście lat ,
a najmłodszy syn ma dwanaście lat, tak ze co dwa lata rodziło się nam dziecko.
Pierwsze dziecko spłodziłem z żoną za kawalerki, żona była panną miała wówczas
dwadzieścia trzy lata, było to dziecko spłodzone z miłości, na naszych razem wspólnie spędzonych wczasach nad Polskim morzem. Wiedziałyśmy dobrze czym to się skończy, jadąc oboje na wczasy, postanowiłyśmy się kochać bez żadnej wstrzemięźliwości. kochałyśmy się na pewniaka, wiedząc dobrze ze Jadzia będzie w ciąży ze mną, ze ją zapłodnię, zresztą to było już nastawienie ze na wczasach zrobimy sobie razem dziecko. Moja żona jest bardzo przejęta i boi zawsze jak się kochamy żebym jej nie zapłodnił i nie zrobił czwartego dziecka zawsze kochamy się w stresie, nawet jak ma dni bezpłodne, bo tak się stało z drugiem dzieckiem miało być dobrze a została zapłodniona przez mnie. A po trzecim dziecku tez się nie ustrzegłyśmy ciąży, dziewięć lat po
urodzeniu najmłodszego syna żona ponownie zaszła ze mną w ciąże, ale los z rządził
ze poroniła w trzecim miesiącu ciąży. A teraz na zimne dmucha i namawia mnie już od
dłuższego czasu żebym się ubezpłodnił, po prostu poddał się zabiegowi kastracji moich
jąder, i je sobie usunął. Mnie jeszcze jądra wiszą w moim worku moszny i mi dyndają ,
a worek mam bardzo okazały i moje jądra są też nie małe. Obecnie jestem zdecydowany zainteresowany poddać się kastracji moich jąder, ale jak to zrobić żeby się wykastrować.
Moja żona codziennie mnie namawia żebym się wykastrował i kiedy to zrobię, i wyzbędę
się moich klejnotów. Codziennie moje jądra są molestowane przez moją żonę żebym
się wykastrował i pozbył się płodności. Codziennie moja żona mści się na moich jądrach,
l łapie mnie rękoma za moje jądra i je bardzo mocno ściska, po prostu zgniata mi jądra
aż do bólu, i szarpie mnie za worek moszny z moimi jądrami, i pyta się kiedy pozbędę
się tych starych śmierdzących zbuków. Powiedziałem żonie jak to potrafisz zrobić ,to
mnie możesz nawet teraz wykastrować jestem na to zdecydowany i chętny dla ciebie
się wykastrować i pozbyć się płodności żebym ciebie więcej nie zapłodnił. Żona powiedziała
mi ze ona tego zrobić nie potrafi ,wykastrować mężczyźnie jądra, ale ma koleżankę Paulinę
która jest weterynarzem i kastruje zwierzęta, to na pewno to umie zrobić i wykastruje mężczyznę. Żona zapytała się mnie czy to może być lekarz weterynarii żeby mnie
wykastrował jądra, bo lekarze weterynarii kastrują zwierzęta to na pewno potrafią
wykastrować i mężczyznę. Powiedziałem zonie ze mnie jest wszystko jedno kto to
będzie mnie kastrował byle to fachowo wykonał i nie było żadnych powikłań po
kastracyjnych. Następnego dnia po naszej rozmowie z żoną, moja żona zatelefonowała
do swojej koleżanki Pauliny pani lekarz weterynarii i poplotkowała trochę z nią i zapytała
się Pauliny tak skromnie mimo chodem, czy kastruje też mężczyzn. Paulina powiedziała
żonie ze mężczyzn nie kastruje, ale miała już trzy przypadki ze wykastrowała jądra
mężczyznom, i są bardzo zadowoleni i szczęśliwi ze już nie mają jąder i czują się bardzo
dobrze ze są wykastrowani Nawet powiedziała żonie ze na pewno dwóch znasz którzy
poddali się kastracji swoich klejnotów, a teraz ich jądra są w słoiku w formalinie i bardzo
dobrze się przechowują takie różowe dwie perełki, dwa diamenty powiedziała więcej jak przyjedziecie do mnie to porozmawiamy na ten temat. Koleżanka żony zapytała się
żony kto to jest chętny poddać się kastracji swoich klejnotów, Zona odpowiedziała
Paulinie wprost ze tym chętnym do kastracji swoich jąder jest mój mąż i to ona
mnie namówiła żebym się wykastrował na co chętnie się zgodziłem, żeby się wykastrować.
Paulina powiedziała do mojej żony jak dla ciebie to ci chętnie wykastruję męża
i pozbędę go płodności i jąder tych jego klejnotów i zapytała się zony kiedy to chcecie
zrobić, Żona odpowiedziała Paulinie ze to wszystko zależy od ciebie kiedy masz czas,
i to zrobisz mojemu mężowi, najlepiej jak najszybciej żeby się nie rozmyślił, a jak będzie wykastrowany to już decyzji nie wróci o swojej kastracji bo już nie będzie miał jajek,
i będzie moim bezpłodnym samcem i już mnie nie zapłodni. Paulina powiedziała do
żony,czy nam pasuje za tydzień w sobotę, jak tak to przyjedzcie do mnie to ci
wykastruję męża, pozbędę go jajek i płodności, żona odpowiedziała paulinie dobra to
jesteśmy umówieni na drugą sobotę. Po udanej rozmowie telefonicznej żony z Pauliną
żona powiedziała mi ze jest umówiona z koleżanką na moją kastracje moich jąder. ze
jeszcze dziewięć dni będę chodził ze swoimi jądrami w worku moszny, bo za tydzień
w sobotę jedziemy do jej koleżanki weterynarz to mnie wykastruje jądra i pozbędzie
mnie płodności. Te dziewięć dni to dla mnie ciągnęło się jak by to był cały rok, oczekując
na moją kastrację moich jąder,im bliżej kastracji moich jąder tym bardziej mnie zżerała
trama, jak to będzie, jak będą kastrowane moje jądra przez koleżankę i moją żonę
Jest piątek po południu ostatni dzień jaki chodzę ze swoimi jądrami w moim worku moszny
bo następnego dnia już ich nie będę miał bo zostanę wykastrowany. Wieczorem w piątek
Jadzia mi powiedziała ze muszę się przygotować do mojej kastracji jak ogolić mój worek
moszny z włosków i usunąć włoski łonowe żeby rano nie było problemów z przygotowaniem
się do kastracji moich jąder, bo rano dzieci nam będą przeszkadzały i będą chodziły po
całym domu. Do Paulinyi od nas jest prawie dwieście kilometrów jazdy samochodem,
i tam po mojej kastracji będziemy jedną noc spali. Wieczorem jak dzieci poszły spać,
Jadzia ogoliła mi worek moszny z jądrami i włoski łonowe na wzgórku łonowym po
ogoleniu mojego przyrodzenia przez Jadzie była wspólna kąpiel, po kąpieli była jazda,
nie odpuszczałem Jadzi ale i Jadzia też się wyżywała na mnie na moich jądrach,wiedziałyśmy dobrze ze to jest nasza ostatnia noc z moimi jądrami w moim worku moszny bo następne
razy będą już bez moich jąder bo będę wykastrowany. Noc była bardzo wyczerpująca
i to w różnych pozycjach kochałyśmy się, trzy razy się spuszczałem w cipce Jadzi, a rano
jak żeśmy się obudziły to była poprawka z wtryskiem mojego nasienia do Jadzi cipki
jeszcze z moimi plemnikami w spermie. Przed wyjazdem do koleżanki żona przygotowała dzieciom jedzenie na dwa dni żeby nie były głodne. zresztą dziciaki już są dość duże
i same potrafią sobie zrobić coś do jedzenia jak nas nie ma w domu. Przed samem
wyjazdem żona powiedziała dzieciom gdzie jedziemy i do kogo ze jedziemy załatwić sprawę,
jak wrócimy do domu to wam powiemy co żeśmy załatwiły. Dochodziła godzina jedenasta
sobota odpaliłem samochód pożegnałyśmy się z dziećmi i pojechałyśmy planowałyśmy tak
przyjechać na obiad do koleżanki po drodze zatrzymałyśmy się w zagajniku tak z dala od
drogi moją żonę coś ciągnęło, jest jedenasty kwiecień ładna pogoda, po podjechaniu samochodem do zagajnika moja zona jest bardzo roznamiętniona i napalona zemną na
seks. Trzymała mnie za jądra przez spodnie i powiedziała mi ze chce się zemną kochać tu
w lasku na stojaczka ostatni raz z moimi jajkami i chce przyjąć moje nasienie do swojej cipeczki. Nie trwało to długo i wpompowałem mojej żonie pawia mojego nasienia jeszcze
z plemnikami do jej cipki, jak się spuszczałem do jej cipki Jadzia się rozpłakała i powiedziała
kochanie to jest nasz ostatni raz jak mi wtryskujesz swoje nasienie z twoimi jajkami za parę godzin będziesz wykastrowany i już nie będziesz miał jąder bo ciebie wykastrujemy.I ja też
nie będę się miała czym zabawiać bo już nie będziesz miał tych swoich kulek. Do Pauliny przyjechałyśmy na sam obiad ,na przywitanie słodkie buziaki ze wszystkimi domownikami.
po obiedzie jeszcze trochę porozmawiałyśmy, jak dzieci Pauliny się usunęły z domu. a
wiedziały dobrze po co do nich przyjechałyśmy bo im Paula powiedziała zreszto dobrze
wiedzą ze ich tato też jest wykastrowany,dochodziła godzina czwarta popołudniu, Paula powiedziała do nas to co bierzemy się do roboty idziemy do małego pokoju, tam narzędzia
są już przygotowane Roman do twojej kastracji, po wejściu do pokoju Paula zapytała się
mnie czy ja chce żeby jej mąż Janek był przy mojej Kastracji jąder, i filmował cały cykl
kastracji moich jajek. Powiedziałem Pauli ze mi jest wszystko jedno kto to będzie mnie kastrował i czy Janek będzie filmował cały cykl mojej kastracji. Janek już miał przygotowaną kamerę do filmowania zabiegu usunięcia mi jąder Po wejściu do pokoju Paulina powiedziała
mi to się rozbieraj do pasa z dołu zdejmij spodnie i majtki i połóż się na leżance to ci
ogolimy worek moszny i włoski łonowe, powiedziałem Paulinie ze nie trzeba bo już mam wszystko wygolone, Po zdjęciu spodni i majtek Paulina powiedziała do mnie widzę ze na
prawdę jesteś przygotowany i zdecydowany się wykastrować, jak tak to idź do łazienki
i umyj swoje jajka i penisa wodą i przyjdź do nas to ci znieczulę worek moszny z jądrami
żebyś nie czuł żadnego bólu podczas przecięcia ci worka moszny i wyłuskania twoich jąder
na wierzch i ich odcięcia od twoich żył. Jak wróciłem z łazienki położyłem się na tapczanie,
Paulina natarła mi worek jeszcze z moimi jądrami spirytusem i go odkaziła a następnie
spryskała moje jądra środkiem przeciw bólowym jak środek przeciw bólowy wchłonął
w worek moszny z jądrami powiedziała Jadzi żeby mi Jadzia dobrze wymasowała moje
jądra i je pościskała ręką i pytała się mnie czy jeszcze czuję swoje jądra ze je mami czy
mnie bolą. jak mi Jadzia je ściska po trzech minutach powiedziałem Paulinie ze już nie
czuję żadnego bólu i jąder ze je mam. Pala powiedziała do Jadzi dobrze środek już działa
bierzemy się do roboty siadaj Jadziu z drugiej strony to mi pomożesz trzymać Romana za worek moszny jak będę przecinała nożem Romanowi mosznę i nie tylko. Jeszcze przed
samem przecięciem mi worka moszny Paulina chwyciła mnie za jądra i powiedziała do mnie
i Jadzi i Janka, Roman ale ty masz wielkie te swoje jądra i okazałego penisa, na prawdę
miałeś czym dogadzać Jadzi aż szkoda takich jąder kastrować bo się zmarnują. Paula sprawdzała które jądro mam większe i powiedziała lewe jądro jest większe od prawego,
A teraz to tniemy trzymaj Jadziu męża za worek i tniemy Paulina przyłożyła mi móż do
mojej torby z jajami i przecięła mi worek moszny tak dobrze cztery centymetry i kazała
Jadzi nakierować lewe większe jądro na nacięcie w worku moszny i je mocno nacisnąć
żeby jądro wyskoczyło na wierzch, i to samo powiedziała Jadzi żeby Jadzia zrobiła z
drugiem jądrem, jak już oba jądra miałem na wierzchu to powiedziała Jadzi żeby je
trzymała oba w rękach to mi podwiąże żyły od jąder żebym czasem się nie wykrwawił.
Jak już miałem podwiązane żyły od jąder dała Jadzi nóż do ręki i powiedziała Jadzi żeby
mi odcięła jądra od żył i pokazała Jadzi w którym to miejscu ma mi przeciąć żyły i tak
Jadzia mi zrobiła. Nie trwało dziesięć minut i moje jądra leżały odcięte na talerzyku, po
odcięciu mi jąder zostało jeszcze mi założenie szwów na ranie cięcia ,ale i z tym sobie
Paulina poradziła nie trwało piętnaście minut i byłam już wykastrowany jeszcze zostało
tylko zrobić porządek z moimi wykastrowanymi jądrami jak je wymoczyć pod wodą
i wycisnąć z nich pozostałości krwi jaka w nich pozostała i zdjąć z nich błonę białawą
ale i z tym sobie poradziła moja żona. Jak moja żona wróciła z łazienki z moimi jądrami
już wymoczonymi pod wodą to zostało jeszcze włożyc moje jądra do słoika z formaliną
już wcześniej przygotowanego. Jak już wszystko było posprzątane, przenieśliśmy się do
salonu i tu dopiero zaczęła się dyskusja na temat kastracji mężczyzn. Paula powiedziała
nam ze w życiu wykastrowała już z dzisiejszym wykastrowanym czterech mężczyzn i powiedziała kogo jako pierwszego wykastrowała, męża brata, jako drugi został
wykastrowany jej mąż Janek, a trzecim wykastrowanym jest jej brat. Jak tak razem rozmawiałyśmy Paula poszła do barku i przyniosła szampana i postawiła na stole Janek
rozlał do lampek i wypiłyśmy toast za nasze wykastrowane jądra jak wypiłyśmy toast za
nasze jądra Paulina poszła do sypialni i przyniosła w pięknej szkatułce Janka wykastrowane jądra, jak wyglądają Janka jądra po kastracji w formalinie, na stole stały moje i Janka wykastrowane klejnoty.
Dodał/a: Roman w dniu 25-05-2020 - czytano 8609 razy.
Słowa kluczowe: Pieszczoty jąderek i peniska głaskanie kręcenie worka ściskanie jąderek


Komentarze (1)

Pisatieldnia 2020-05-28 18:54:07.

Po pierwsze, wystarczyłoby wycięcie samych nasieniowodów, żeby mężczyzna był bezpłodny; nie trzeba usuwać jąder (podobnie kobiecie wystarczy wyciąć jajowody, jajniki mogą zostać). Po drugie przy takiej operacji samo spryskanie skóry środkiem przeciwbólowym nic by nie dało, trzeba by zrobić zastrzyk (w dzieciństwie operowali mi stulejkę, to wiem). A prawdy w Twojej historii tyle, że faktycznie - wbrew legendzie - człowiek po przejściu okresu dojrzewania, nawet w wypadku utraty gruczołów rozrodczych (co zdarza się ze wskazań medycznych, np. guz złośliwy jądra), zachowuje zarówno popęd, jak i sprawność seksualną, tracąc tylko płodność. Poza tym popracuj nad językiem (np. "wiedziałyśmy", "kochałyśmy się" itp. - tak można napisać tylko o dwóch kobietach; kobieta i mężczyzna mówią o sobie "wiedzieliśmy" itp.). Unikaj też zbyt częstych powtórzeń (np. ciągłego tłumaczenia w kółko, że kastracja polega na wycięciu jąder i skutkuje pozbawieniem płodności - każdy to wie). A poza tym OK, czekam na drugą część! :)


Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Miłość nie zna granic cz 1"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)