Łucja

W bidulu było beznadziejnie ale gorzej było w domu. Ojciec awanturnik i alkoholik a matka neurotyczka wiecznie chora na prochach. Na matkę nigdy nie można było liczyć bo dla niej ona była najważniejsza. Zawsze była bieda i brak zainteresowania dziećmi. Trafiliśmy do bidula jak matka zmarła a ojciec poszedł do więzienia na 12 lat za napad z bronią w ręku. W bidulu chociaż było co jeść ale poza tym to była walka o wszystko. Wychowawcy też potrafili być wredni ale najgorszy był ksiądz. Nie to że molestował bo to się też zdarzało, ale pierniczył takie smutki że chciało mi się rzygać. Koleżanki z grupy to psycholki dla których im większa rozróba to najlepsza tym większa beka. Zero spokoju. Ciągle myślałam jak się z tego urwać. Naprawdę miałam dość. Oliwy do ognia dolał mój brat który za handel dragami wylądował w poprawczaku. Zaliczyłam gimnazjum na niezłych ocenach i w wakacje urwałam się nad morze stopem. Normalnie uciekłam i wylądowałam w Szczecinie. Włóczyłam się po mieście i nie mając gdzie spać spotkałam kolesia który mnie przygarnoł. Miał mieszkanie które wynajmował a z nim było tam jeszcze 5 chłopaków. Tworzyli rodzaj bandy. On był najstarszy, miał 19 lat i mówili na niego szef. Reszta to chłopaki od 15 do 16 lat. W dzień gdzieś znikali a wracali wieczorami. Zawsze coś przynosili, czasem coś do jedzenia a czasami kasę. Ja tam sprzątałam i starałam się coś gotować. Kiedy skończyłam 15 lat zrobili mi urodziny z tortem i winem. Tego dnia mówili o uświadamianiu. Kazali mi się rozebrać ale się wahałam dlatego rozebrał się sam szef. Zrozumiałam że rozkaz jest wymierzony nie tylko we mnie. Ufałam im. Ufałam nawet jeśli nie wiedziałam co będzie dalej. Kazali się położyć i rozłożyć nogi. Wiedziałam co to znaczy. Poczułam ból i krzyknęłam a za mną chłopaki. Krzyczeli, śmiali się, lali spienione wino na nasze pośladki a potem podchodzili kolejno według wieku, na końcu ten najmłodszy który tez miał 15 lat ale jemu odmówiłam. Uderzył mnie w twarz i wiedziałam że jemu tez się należy. Po raz 6 rozłożyłam swe uda. Przez tydzień dali mi spokój. Kochałam ich wszystkich na swój sposób. Byli mi matką, ojcem i kochankami. Każdy był inny. Dla każdego byłam dostępna w wyznaczony dla niego dzień. Wtedy mając 15 lat byłam niezbyt ładna, piegowatą, rudą dziewczyną, z sporym biustem ale byłam szczupła i zgrabna. W poniedziałki przychodził najmłodszy Zibi, zapalony piłkarz z krzywymi nogami, bardzo czuły i grzeczny. Seks z nim był wydarzeniem nie wartym opisu bo to się działo bardzo szybko. Natomiast uwielbiał moje stopy którymi się delektował. Malował mi paznokcie u nóg i stopami się zaspokajał. To było słodkie. Wtorki to czas dla Kulfona. To dryblas 185 wzrostu o gołębim sercu. Każdemu by nieba przychylił. Miał 16 lat i pracował w piekarni. Trochę się jąkał ale w taki uroczy sposób. Wiedział że kutasa ma sporego dlatego jak się ze mną kochał robił to bardzo delikatnie. Lubił też normalnego lodzika i to mu wystarczało. Z jego rozmiarem nie było to łatwe ale jakoś udawało się go zaspokoić. Środy to czas dla rudego Emila. Trochę szalony, porywczy i gwałtowny ale to dobry chłopak. On był pierwszy który doprowadził mnie do orgazmu i dzięki niemu polubiłam seks. W jego dniu kochałam się nawet 3 i 4 razy i zawsze szczytowałam. Czwartek należał do Starego. Nie dlatego że był najstarszy tylko ze poważnie wyglądał i zawsze był trochę sztywny. Uwielbiał mnie całą pieścić, a ja zadowalając go robótkami ręcznymi lub stopami. Rzadko chciał wchodzić. Seks z nim to była zabawa na smutno ale miła. Piątek był dla Alexa. On uwielbiał kochać się od tylu czyli w oczko. Od kiedy zrobiłam to pierwszy raz dla niego moja cipka nie istniała. Używał tylko moich ust i dupki. Dobrze miał bo nie musiał używać gumy. Zawsze byłam dobrze przygotowana do takiego seksu i nawet to polubiłam. Nie wiem czy nie był utajnionym gejem. Nigdy mnie nie chciał całować. Sobota była dla szefa. Z nim chodziłam do kina, na kolacje lub dyskotekę. Potem, kąpiel gdzie osobiście gąbeczką szorował mnie całą, golił łono i smarował kremami. Gotową zanosił na rękach do pokoju. Przy nim czułam się kobietą adorowaną, podziwianą a nie tylko dziurkę na spermę. Były wzajemne pieszczoty, nawet 69 ale głównie to ja byłam adorowana. Z nim był zawsze seks pełny i zawsze dochodziłam. Czasami robiliśmy to we trójkę z jego dziewczyną. Nie miałam z tym problemu a nawet lubiłam jej pieszczoty a i ja uwielbiałam pieścić jej golutka cipkę. Szef nigdy nie posuwał mnie w tyłek. Zwolnienia z seksu nie miałam nawet wtedy gdy miałam okres. Jak mówili masz inne dostępne dziurki do użycia. Niedziela była moim dniem i tylko dla mnie. W domu w wolnym po pracy czasie i kiedy dom był wysprzątany oglądaliśmy filmy a niekiedy grali w gry planszowe.
Po ciuchy chodziłam z szefem i on mi je kupował.
Z uwagi na to że wszyscy ze mną już spali nie było czegoś takiego jak wstyd. Jak nastały upały to chodziłam nago i nikt mnie nie obmacywał czy dobierał się choćby dla hecy.
Szef miał busa i jak ktoś chciał jechać nad wodę to było takie miejsce gdzie nikt nie chodził i nam nie przeszkadzał w plażowaniu. Woda była czyściutka a brzeg z piaseczkiem. Lubiłam nago leżeć na kocu i opalać się dzięki temu miałam równomierną opaleniznę. Moje cycki zawsze tak ich nakręcały że spodenki im bardzo odstawały. Chłopcy w takiej scenerii byli zawsze bardzo pobudzeni i czasami ulegałam i dawałam dupy. Jak jeden dostał to reszta też chciała toteż litowałam się i reszcie też. Do cipki nie pozwalałam chyba że który miał gumkę. Mieszkałam u nich 2 miesiące potem wróciłam do bidula bo szkoła się zaczynała.
Dodał/a: Tiba40 w dniu 25-02-2020 - czytano 3924 razy.
Słowa kluczowe: poznanie


Komentarze (0)


Prosimy o nie dodawanie danych osobowych, adresów e-mail, numerów komunikatorów, numerów telefonów itp.

Komentarz do "Łucja"

(pole wymagane)

(pole wymagane)

(pole wymagane)